Leniwiec

Jeżeli miałabym się teraz porównać do jakiegoś zwierzaka. to byłby to leniwiec. Wypisz, wymaluj to samo tempo działania 😂😅

Rodzicielka zapasy grzybów ususzonych, zamrożonych, marynowanych uzupełniła chyba na trzy lata. Ale jeszcze jej mało 😁

Czy Wy szmaciaki (siedzunie) miewacie w swoim jadłospisie?

Rodzicielka tylko im zdjęcia robi.

Twitter żyje imprezą dziennikarsko-polityczno-kulturalną.

Jak byście nie wiedzieli o co chodzi to –TU– możecie przeczytać.

18 myśli w temacie “Leniwiec

    1. A teraz patrzę, a olszówka jest już na liście grzybów trujących. Nie wiem jak babka dożyła swoich 97 lat ;D Ja w sumie też u niej te olszówki dość często jadałem i nigdy mi nie zaszkodziły.

      Polubienie

      1. A kiedyś się tym interesowałem, bo pamiętam że dziadek zbierał olszówki. To że niektórzy mogą je jeść wynika ze specyfiki substancji, którą zawiera – inwolutyny. Generalnie jest to białko które może, ale nie musi wywołać reakcję alergiczną w organizmie i rozpad czerwonych krwinek. Od człowieka zależy, czy ta reakcja nastąpi za pierwszym jedzeniem olszówki, drugim, setnym, czy nigdy.
        Poza tym olszówka zawiera muskarynę ale raz że mało, dwa, unieszkodliwia ją gotowanie.

        Polubione przez 1 osoba

  1. takiego grzyba jadłem kiedyś tylko raz w barze sałatkowym /już nie istniejącym/, ale miał jakąś japońską nazwę… być może faktycznie był to japoński grzyb, a może to był tylko taki zabieg marketingowy, zmyślona nazwa i pochodzenie, bo „siedzun”, czy „szmaciak” jakoś niepolitycznie brzmi… a co do walorów kulinarnych, to bo ja wiem?… jak to się mówi: „nawet dobre, ale doopy nie urywa”…
    a leniwiec z pyska słodziak, ale ponoć straszny brudas, cóż tam na nim nie rośnie, grzyby, glony, tudzież fauna wszelaka… widziałem kiedyś film o służbach, które patrolują szosy i pomagają leniwcom przejść na drugą stronę… i w sumie fajnie, bo choć brudas, to jednak słodziak i szkoda by było takiego, gdyby go ktoś rozjechał…
    p.jzns 🙂

    Polubienie

  2. W temacie leniwca chyba czytasz mi w myślach. Ostatnimi czasy zastanawiam się, czy po prostu nie machnąć na wszystko ręką i nie zostać w łóżku cały dzień – ale zawsze jest coś do zrobienia. Tak jak dzisiejsza notka.

    O szmaciakach do tej pory nie słyszałem. Być może kiedyś je jadłem, choć nie wiedziałem, że właśnie tak się nazywają.

    Pozdrówka dla Ciebie, Rodzicielki i Piesoła…

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s